Horror na talerzu, czyli trzy plastry Puchatka proszę

Czego to nie zrobimy dla naszych dzieci? Rozpieszczamy je na każdym kroku, dogadzamy im także jedzeniem. Jednocześnie musimy jednak dbać, by odżywiały się prawidłowo, czyli najczęściej, żeby nie jadły samych słodyczy. Problem pojawia się, gdy dziecko jest niejadkiem i o żadnym „normalnym” jedzeniu nie chce słyszeć. Wtedy pomocne jest kreatywne podejścia do żywienia, by zaciekawić dziecko, a przykrą konieczność jedzenia zmienić w zabawę.

Czasem niestety ta kreatywność idzie zbyt daleko. Przechodząc obok półki w markecie dostrzegłem wyjątkowy produkt dla niejadka: Smakołyk Puchatka. Okazało się że polscy producenci żywności potrafią wpadać na pomysły dorównujące makabrycznością sukience z mięsa Lady Gagi. Smakołyk Puchatka to parzona wędlina wieprzowo-drobiowa z wizerunkiem misia zrobionym z farszu mięsnego. Obok leżała nie mniej przerażająca wędlina w kształcie piłkarza.

Co ja jem?

Pierwszą myślą było: jak rodzic ma wytłumaczyć dociekliwemu dziecku co je? Czy to znaczy że jest ktoś zarżnął Puchatka i przerobił na uśmiechniętą wędlinę? Czy może ma być jedzona przez Puchatka? A może wersja kanibalistyczna: wędlina z Puchatka dla Puchatka? A może należy być uczciwym i powiedzieć dziecku, skąd się biorą wędliny w sklepach?

Duża część dzieci, głównie w dużych miastach, jest na tyle mocno oderwana od natury, że nie wie, skąd bierze się pożywienie. Na pytanie: skąd się bierze mleko? zapewne rzadko które dziecko odpowie, że mleko daje krowa. Raczej, że bierze się je z lodówki w sklepie. Czy w takiej sytuacji moralne jest serwowanie nieświadomemu dziecku wędlinki z buzią misia?

Przypomnę brutalną prawdę: żeby zrobić wędlinę, należy zaciągnąć zwierzę do ubojni (samo niechętnie tam podąża), ogłuszyć prądem lub gazem, poderżnąć mu gardło, by się wykrwawiło. Potem sparzyć wrzątkiem, wyjąć wnętrzności, obedrzeć ze skóry. Pokroić ciało na części, a mięśnie odkroić od kości. Potem z tego mięsa i tłuszczu można uformować wesoły uśmiech Puchatka. Wesoło?

Myśl o tym, co kupujesz

Nie poruszam tu moralnych dylematów „za” i „przeciw” spożywaniu mięsa. Dopóki większość osób nie zostanie wegetarianami, co raczej prędko nie nastąpi, dopóty przemysłowa hodowla i rzeź zwierząt będą konieczne. Uważam jednak, że skoro zwierzęta zabijać musimy, powinniśmy do ich mięsa podchodzić z szacunkiem. Oddały za to życie.

Przed półką w sklepie powinniśmy dobrze się zastanowić, zanim zafundujemy dzieciom makabreskę w postaci puchatka i piłkarza z mięsa. Choćby były największymi niejadkami. Ciekawi mnie tylko, co miał w głowie technolog, który stworzył tak „znakomity” produkt. A także szefowie, którzy coś takiego zaakceptowali. To nie jest nawet kwestia niewrażliwości czy złego gustu. To brak podstawowego poczucia przyzwoitości.

Przemek Iwanek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s