3, 2, 1, 0, kura

Sprawa generalnie jest znana. Jajko ma nadrukowaną cyfrę i stąd wiadomo, jak życie ma kura. Pytanie jest inne: czy to kogoś obchodzi?

Odpowiedzialny biznes, etyka biznesu (z angielskiego CSR) to standard w korporacjach. Uczy się o nim na Uniwersytetach i nikomu do głowy nie przychodzi podważanie tej teorii. W branży odzieżowej firmy wykorzystujące niewolniczą pracę azjatyckich szwaczy, często nieletnich, niejednokrotnie muszą się gęsto tłumaczyć, gdy sprawa wypłynie w mediach. Ale gdy dochodzimy do produkcji żywności, nagle okazuje się, że moralność to jakaś bzdura i wymysł.

LEVEL EASY: cyferki

Prawie wszyscy już wiedzą, że na jajkach są cyfry. „3” to chów klatkowy, „2” ściółkowy, „1” wolny wybieg, „0” ekologiczny. Rzeczą powszechnie znaną jest fakt, że jeśli jajko ma „3”, to ta bidna kura siedzi w ciasnej klatce, dziób ma obcięty, pazury ma obcięte, ekstremalnie zestresowana, wyliniała i na okrągło karmiona lekarstwami, bo choruje w tej ciasnocie na potęgę. Niby ta świadomość jest. Ale gdy się stoi przed sklepową półką i patrzy się na cenę jajek… To wtedy kiełkuje myśl…

E tam, jajka! Kto by się przejmował. Kupi się najtańsze, to w kieszeni zostanie 2 zł. A dziś akurat piwo Żuk w promocji, za jedyne 1,79.

I tak to wygląda. W razie czego zawsze jest w zapasie myśl, że to tylko głupia kura, ptasi móżdżek. Nie ma nad czym się rozczulać. Podobnie mówi się o psach na łańcuchach. Potem przywiązywanych do drzewa w lesie. Bo wył całą noc, złośliwe bydle. Albo o denerwujących sąsiadach zza ściany, którym najchętniej zrobiłoby się jakieś świństwo. Bo to idioci, prymitywy. Lub o złych imigrantach, co zabierają pracę i do tego jeszcze śmiecą. Mechanizm w psychologii jest znany: gdy uznamy kogoś za obcego, gorszego, głupszego – pozbywamy się wyrzutów sumienia. W ten sposób czyny okrutne nie wywołują w nas poczucia winy. Sposób traktowania kur w chowie klatkowym można nazwać okrucieństwem. Nie widzimy tego na własne oczy, nie brudzimy sobie rączek – bardzo to wygodne. Wcale to nie znaczy, że proceder ten nie ma miejsca. A kupując 3 – bierzemy w nim udział.

A pieniądze? Uważam, że zakup droższych jajek nikogo do ruiny finansowej nie doprowadzi. Zamiast 10 jajek gorszych, rozsądniej jest kupić 6 lepszych. Za tą samą cenę. Jak się zje mniej, to tylko wyjdzie na zdrowie. Póki co, w naszym społeczeństwie to otyłość jest problemem, a nie głód.

LEVEL MEDIUM: świadomość

Czytałem w Polityce artykuł Marcina Rotkiewicza Kanty na jajach. Zerówki czy trójki – które jaja lepsze. I on tam przekornie, że „3”, bo przelatujący ptak nie zakazi ich ptasią grypą, bo kury siedzą w budynku. I nie nażrą się one trującego ziela, tylko specjalnej przebadanej paszy z sztuczną witaminą (dodajmy, chemiczną). Wniosek jego taki, że jak chcesz być zdrowy, to musisz się znęcać nad zwierzętami. Nie chce mi się z tym polemizować. Szkoda klawiatury.

Lepiej napiszę, co ja wybieram. Kupuję jaja „1”, ze względu na kurę. Jajek „0” nie kupuję, bo nie jestem przekonany, że ekologicznie zawsze znaczy lepiej (o tym jeszcze napiszę). „3” nie kupuję dlatego, że uważam zamykanie ptaka w klatce, obcinanie mu dziobu itd. za niepotrzebne bestialstwo. A mnie nie interesuje znęcanie się nad zwierzętami. Mam psa, nie tłukę go i nie trzymam na łańcuchu, zazwyczaj siedzi na kanapie. Nie wiem dlaczego miałbym traktować kury gorzej. Nie to, że chcę je sadzać u siebie przed telewizorem, ale obcinanie żywemu ptakowi dziobu!? Wyobraźcie to sobie. Dodatkowo wielkie stłoczenie zwierząt, zamknięcie w klatce, brak naturalnych odruchów (kura to ptak grzebiący) wywołuje permanentny stres i choroby. A jak zwierzęta chorują, to się im daje lekarstwa. W polskiej rzeczywistości – na okrągło. Powiedz mi, Marcinie, że podawanie kurom lekarstw nie ma wpływu na jajka.

Smak. Jestem w stanie dostrzec różnicę pomiędzy „1”, a „3”. Przyznaję, nie robiłem ślepych testów. Ale zaprawdę powiadam, jajka z „1” smakują mi bardziej. Istnieją wiarygodne badania dotyczące mięsa, które dowodzą, że mięso zwierząt zestresowanych jest wyraźnie gorsze w smaku. Czarne świnie, z których robi się najdroższe hiszpańskie szynki, żyją swobodnie na świeżym powietrzu (widziałem na własne oczy). Czyli jakieś znaczenie to ma. Choćby w samej świadomości – och, kupiłem sobie ostatnio Jamona z czarnej świni, które na wolnym wybiegu żywią się żołędziami. Dlaczego nie można tak z jajkami?

LEVEL HARD: zielononóżka

A jeśli tylko znajdę, to kupuję jaja od zielononóżki. Co to za ustrojstwo? Ano to taka kura, co ma zielone nogi (niektórzy nie wierzą, a jednak!) i znosi jajka. Zielononóżka kuropatwiana jest Prapolska, jest to nasza rasa narodowa, zasłużyła się w zaborach i w ogóle. W sam raz dla patriotów. Korzyści wymierne: zielononóżka nie nadaje się do chowu klatkowego, źle znosi duże zagęszczenie, więc nie ma obaw, że żyła w wielkokurnikowej patologii. Co więcej, jej jajka mają dużo korzystniejszy skład od kurzych, zawierają m.in. lecytynę i mają dużo mniej cholesterolu. A w smaku są delikatniejsze. Niestety, jajka zielononóżki kupić trudniej, ale kto szuka, ten znajdzie.

Temat etyki żywności jest dość szeroki. Wrócę do niego w kontekście mięsa – tam już nie będzie tak prosto.

Przemek Iwanek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s