Jak gryzie rewolucja

Temat wpływu rewolucji na rynek piwa chodził mi po głowie od kilku tygodni. Do napisania zmobilizował mnie dopiero komentarz ote27 pod filmem znanego videoblogera: „Piwna Rewolucja gryzie ich (koncerny) po kostkach i to odczuwają”. Czy rzeczywiście to piwna rewolucja gryzie po kostkach browary koncernowe?

Aby rzetelnie podejść do tematu, trzeba się nad nim nieco zastanowić. Na początku wypada odpowiedzieć sobie na pytanie: czym w ogóle jest piwna rewolucja? Należałoby też określić, ile powstaje nowofalowego piwa, a następnie zestawić tę wartość z produkcją wszystkich browarów w Polsce. Czy do „rewolucji” zaliczyć tylko browary rzemieślnicze? I jak określić kto rzeczywiście jest rzemieślnikiem? Co o tym decyduje? Skala produkcji? Serwowany asortyment? Własność browaru? Trudno o jednoznaczne kryteria. Wychodzi na to, że do zagadnienia trzeba podejść mocno subiektywnie.

Rewolucja w liczbach

Początkowo przyjąłem, że w rewolucji uczestniczą browary do 100 tys. hl/rok. Przy takim założeniu łapie się tutaj Ciechan, Jabłonowo, Koreb i Kormoran. Nie mieści się Browar Zamkowy w Cieszynie, ani Amber. Przy tych kryteriach wyszło mi, że „rewolucja” dysponuje zawrotną liczbą 2% łącznych zdolności produkcyjnych wszystkich browarów.

Doszedłem jednak do wniosku, że takie zestawienie nie ma sensu. Bo niby dlaczego zaliczać do „rewolucji” wszystkie produkty BRJ, czy piwa (bez urazy) z browaru Koreb? Postanowiłem, znowu subiektywnie, przyciąć i dodać gdzieniegdzie kilka tysięcy hektolitrów. W końcu Zwierzyniec (36 tys. hl/rocznie) należy do Perły, Browar Zamkowy do Grupy Żywiec, a duża część produkcji Bojanowa, Lwówka i Ciechana to piwa tradycyjne głównego nurtu. Na nowo zabrałem się do podliczeń mocy produkcyjnych „rewolucji”. Przejrzałem multitapowe menu, przeanalizowałem gdzie warzą kontrakty. Zmniejszyłem tam, gdzie nowofalowe piwa stanowią tylko część asortymentu. Wyszła mi z tego zawrotna suma 345 tys. hl/rocznie. Co stanowi 0,66% zdolności produkcyjnych wszystkich browarów w Polsce. (Z powodu braku danych nie wziąłem pod uwagę trzech browarów: Braniewa, Głubczyc, Łodzi oraz browarów restauracyjnych).

Spadki i wzrosty

0,66 % to niewiele. Warto jednak wziąć pod uwagę, że cyfra ta, mimo że mało imponująca, jest skutkiem gwałtownego przyrostu liczby browarów. Jeszcze kilka lat temu wartość ta była wielokrotnie mniejsza. Z tej perspektywy, to niesamowity postęp.

Zrzeszone w ZPPP – Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego polskie koncerny (Grupa Żywiec, Carlsberg Polska, Kompania Piwowarska) zamieszczają na swojej stronie raport z lat 2010-2012, informujący o znacznej zmianie struktury sprzedaży piwa. O ile jasne lagery zaliczyły nieznaczny spadek, o tyle rynek piw niepasteryzowanych i określanych mianem „inne” w ciągu 2 lat urósł o ponad 3% (z 5% do 8,2%). Jednocześnie zwiększył się też udział segmentu określonego jako „superpremium”. Jak widać, zmiany na rynku zaczęły się już pięć lat temu, kiedy trudno jeszcze było mówić o obecności rzemieślników na rynku piwa.

Niestałe gusta klienta

Skąd wynika taka zmiana? Ano stąd, że gusta klientów ewoluują, a wraz z bogaceniem się społeczeństwa rosną wymagania. Mniej osób sięga po mielonkę tyrolską i paprykarz szczeciński – zwiększa się zapotrzebowanie na łososia, tuńczyka, czy steki wołowe. Poza tym, każda, nawet najlepsza rzecz w końcu się przeje i ma się ochotę na inny smak. Firmy spożywcze starają się więc co chwila dostarczać klientowi coś nowego.

W ten sam sposób zmienia się rynek piwa. Widzą to także najwięksi gracze. Zabiegają o klienta wymagającego (choć nie do końca świadomego), kierując do niego coraz to nową ofertę. Fakt, że w ostatnim czasie browary koncernowe wypuszczają sporo dziwnych nowości, wynika właśnie z tych zmian.

W tym kontekście rolą browarów rzemieślniczych jest uzupełnianie niszy odjechanych, alternatywnych piw. Rzemieślnicy z dużymi graczami nie konkurują – zapełniają margines, w którym z racji skali więksi gracze konkurować nie mogą. Trudno bowiem wyobrazić sobie koncerny wypuszczające co miesiąc nowość w takich stylach jak sahti, barley wine, czy piwo spontaniczej fermentacji. A maluchy mogą sobie na to pozwolić.

Coraz ciaśniej

Zalew nowości serwowanych przez koncerny można tłumaczyć także coraz większą konkurencją pomiędzy producentami. Do niedawna rynek w Polsce rósł z roku na rok, bo rosło spożycie piwa. Teraz nie dość, że konsumujemy mniej, to jeszcze średnie browary pokroju Namysłowa, Lublina, Ambera czy BRJ rozwinęły zdolności produkcyjne zagarniając część rynku. Po prostu: zrobiło się ciasno, i trzeba dywersyfikować źródła przychodu. Poza eurolagerem, trzeba atakować na nowych frontach. Niekoniecznie nawet piwem – Grupa Żywiec sięgnęła nawet po popularny na wyspach cydr Strongbow.

Czy browary rzemieślnicze o produkcji 10 tys. hl/rok przeszkadzają koncernom? Jeśli będzie ich ponad sto – zapewne zaczną. Czy będzie ich tyle? Na lata 2015/2016 swój start planuje kilkadziesiąt browarów o mocach produkcyjnych od 1 do 75 tys. hl/rok. Przeważają jednak mniejsze: te po 3-15 tys. hl/rok. Nie ma co się oszukiwać, takich maluchów musi powstać jeszcze sporo, żeby koncerny odczuły gryzienie po kostkach. Na chwilę obecną, stanowią raczej margines.

Prawdziwe oblicze klienta

Opisywane zagadnienie niezwykle trafnie diagnozuje raport KPMG „Rynek napojów alkoholowych w Polsce” z listopada 2014 roku. Oto jego fragment:

„Niezależnie od poszukiwań konsumentów i innowacji produktowych proponowanych przez browary, lagery wciąż dominują w strukturze sprzedaży piwa, z udziałem ilościowym blisko 91%, z czego znaczącą większość stanowią standardowe (tj. nie rzemieślnicze) produkty dużych i średnich producentów. Kategoria ta przeszła jednak w ostatnich latach istotne zmiany, wśród których szczególnie widoczny jest wzrost znaczenia segmentu ekonomicznego. Rośnie także udział marek własnych, które ilościowo zdobyły już prawie 8% rynku.”

Odnoszę wrażenie, że większość komentatorów „piwnej rewolucji” zapomina, że to popyt kształtuje rynek. Prawda jest nieco bardziej bolesna, niż chcieliby tego entuzjaści nowofalowego piwa. Grubo ponad 90% konsumentów piwa sięga po to, co w lokalna sieć sprzedaje w czteropaku za 6 zł. Pomimo deklaracji: „w wyborze kieruje się smakiem”, kieruje się wyłącznie portfelem. To o tych klientów walczą koncerny, bo to ich codzienne zakupy w skali roku tworzą rynek wart 19 mld zł.

Warto jednak odnotować, że dostęp do dobrego piwa jest coraz lepszy. Produkty małych browarów szturmem wchodzą zarówno do większych sieci handlowych jak i mniejszych sklepów. Dzięki temu świadomy konsument ma z czego wybierać.

Podsumowanie

Czy zatem „piwna rewolucja” podgryza koncerny, podbierając im rynek? To chyba nadal życzeniowe podejście. Mam wrażenie, że póki co takie zmienne, jak np. ogólny spadek spożycia piwa, zimne lato, czy wahania cen surowców mają zdecydowanie większy wpływ na wyniki wielkich browarów. To one potrafią uszczuplić dochody o kilka, czy nawet kilkanaście procent w skali roku. Rzemieślnicy, z udziałem poniżej 1%, stanowią raczej ciekawostkę. Jednak (mam wrażenie) uważnie przez koncerny obserwowaną. W niszy tej bowiem drzemie olbrzymi potencjał.

Kuba Piesio

Źródła:

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Jak gryzie rewolucja

  1. Skomplikowana ta metodologia 🙂 Ja już kilka razy spotkałem się z oceną, że piwa nie-koncernowe to już prawie 10 proc. rynku, zakładając nawet, że to myślenie życzeniowe, to obstawiałbym, że 5 proc., jest spokojnie. A obserwując ile powstaje nowych bardzo małych browarów i jak szybko rosną (sprzedażowo) te średniej wielkości (Browar Pilsweizer, Browar na Jurze itp.) czy w miarę duże niezależne i jak szybko następują zmiany w preferencjach u większości moich znajomych – myślę, że te 10 proc. w ciągu 1-2 lat jest możliwe. A to dopiero początek. Chociaż też nie sądzę, żeby koncerny tak łatwo oddały pole. Więc pewnie za chwilę wymyślą coś, na przykład zaczną produkować piwa zbliżone do rewolucji, tylko sporo tańsze, co wszystkich poza freakami może zadowolić (Żywiec ewidentnie już testuje tę linię obrony). Ja w każdym razie kibicuję małym lokalnym i regionalnym browarom

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s