Z wizytą na festiwalu Hevelka 25/26.06.2015

Szczęśliwy to kraj, gdzie imprez piwnych jest tyle, że nie wiadomo którą wybrać. W ostatni weekend czerwca równocześnie odbywały się trzy festiwale: Beerweekend w Krakowie, Craft Beer Camp w Annopolu, i Hevelka w Gdańsku. Ja trafiłem do Trójmiasta na debiut Hevelki.

hevelka

Do Trójmiasta mam słabość i zawsze chętnie tu przyjeżdżam. Tym razem wymagało to podjęcia trudnej decyzji, bowiem wiązało się z przegapieniem piwnego campu w Annopolu. A mam wielką ochotę na tę imprezę trafić. Może uda się w przyszłym roku?

Tymczasem wylądowałem w Gdańsku, mieście, z którego każdego rogu wygląda Historia i to przez duże H, bo nierzadko tysiącletnia. Także związana z piwowarstwem. Wiecie, że w XVI w. w mieście było ponad 400 browarów? Obecnie w całej Polsce nie ma nawet 100. Ja co prawda nie wiedziałem, ale pomogła mi hevelkowa ulotka. Wiedziałem za to, że najbardziej znany gdańszczanin, czyli Jan Heweliusz (od którego pochodzi nazwa festiwalu) działał w piwnej branży.

Dwudniowy festiwal zorganizowano w jednej z hal Amber Expo, położonych naprzeciwko bursztynowego stadionu, czyli PGE Areny. Dokąd wygodnie dojechałem tramwajem z centrum. Co cieszy, organizatorzy zadbali o zwiedzających i załatwili z gdańskim ZTM-em częstsze kursowanie tramwajów w późniejszych godzinach, by ułatwić swobodny powrót z imprezy.

Wielka, otwarta przestrzeń hali Amber Expo wypełniła się stoiskami licznych browarów rzemieślniczych i restauracyjnych. Znalazło się również miejsce dla średniaków, takich jak Amber, Kormoran czy Browar Zamkowy. Pomiędzy dwoma rzędami stoisk ustawiono dużo piwnych stołów z ławami. To kolejny plus dla organizatorów. Przyjęło się uważać, że na festiwalach piwnych siedzenia są niewskazane, że lepiej, gdy zwiedzający spacerują, zamiast się rozsiadać. Krótko mówiąc: lepsza formuła targowa, niż biesiadna. Jest w tym pewna racja, jednakże po kilku okrążeniach całego festiwalu każdy ma ochotę na chwilę relaksu. Ja byłem organizatorom wdzięczny za możliwość spokojnej konsumpcji na siedząco.

DSC_2385a

miejsca do siedzenia? tak, to dobry pomysł

Centralnie naprzeciwko wejścia umieszczono dużą scenę z telebimem, gdzie co chwila działo się coś ciekawego. A to muzyka na żywo, a to wykłady, prezentacje browarów, konkursy. Generalnie – działo się cały czas. Na zewnątrz, jak to się przyjęło na piwnych imprezach, zaparkowały foodtrucki, z ofertą głównie dla mięsożerców.

Na 37 stoiskach dominowali polscy rzemieślnicy i kontraktowcy. Choć trzeba przyznać, że dawało się zauważyć pewne braki. Zapewne wynikało to z nałożenia się terminów kilku piwnych imprez. Najzwyczajniej w świecie, trudno być w 3 miejscach naraz. Nie brakowało za to lokalnych browarów restauracyjnych. Na czele ze Starym Browarem z Kościerzyny, który był głównym sponsorem imprezy. Sponsora nie sposób było nie dostrzec, jako że oprócz imponującego stoiska w centralnym miejscu zainwestował w niezliczone pompowane bramy, parasole, banery, stojaki, leżaki, piękne hostessy, a nawet w Porsche Cayenne wewnątrz hali – wszystko ze swoim logo. Co prawda nie do końca rozumiem, co ma Porsche do piwa, ale cóż, cieszę się, że Stary Browar na nie stać.

Osobiście dużo bardziej przypadło mi do gustu stoisko zdecydowanie skromniejsze, którego nazwa (z braku banera) była wypisana na zwykłych kartkach A4. Za to jacy wspaniali ludzie! Browar Spółdzielczy z Pucka to niezwykła inicjatywa. Instalacja, choć niewielka (o ile się nie mylę z warzelnią 5hl) daje zajęcie 12 osobom. Większość z nich to osoby z niepełnosprawnością umysłową, dla których warzenie piwa jest formą terapii. Browar powstał z myślą właśnie o nich. Niecodzienną formą terapii inicjatywa przełamuje stereotypy i udowadnia, że osoby niepełnosprawne mogą pełnoprawnie funkcjonować w społeczeństwie – także pracując.

wesoła reprezentacja Browaru Spółdzielczego

wesoła reprezentacja Browaru Spółdzielczego

Z trzech piw, dotychczas uwarzonych w Pucku, najbardziej pozytywnie zaskoczyła mnie APA Piwo Ratownicze, w której to odpowiedzialny za smak był niejaki Zeus. Przyznam, że nie spodziewałem się tak ciekawego, świeżego bukietu po tym chmielu.

Kolejną ciekawą rzeczą wartą odnotowania było stoisko Circus Cider. Co prawda niekoniecznie z powodu wyjątkowego wyglądu, Porsche, czy uroczych hostess. Raczej jako możliwość obserwacji nowego trendu. Cydr, czy też po staropolsku jabłecznik zaczyna wchodzić na piwne salony. Do tej pory cydrem chętniej zajmowali się winiarze, traktując go raczej jako ciekawostkę. Dziś cydr zaczynają dostrzegać fani piwa, choć często jeszcze nie do końca rozumieją zjawisko. Rośnie popularność cydrów domowych, organizowane są pierwsze konkursy. Piwowarzy domowi zaczynają zajmować się produkcją cydru – także jako rzemieślnicy. To dopiero pierwsze jaskółki, ale tendencja będzie wzrastać – jak sądzę, lawinowo. W ten trend wpisują się panowie z Uncle&Nephew ze swoim stoiskiem Circus Cider. Bardzo mnie to cieszy. Zwłaszcza, że drzemie w nich prawdziwie dziki duch rebelii, zdecydowanie bliższy piwnej rewolucji, niż gładkim manierom sommelierów. Jeszcze nas zaskoczą.

DSC_2392a

cydr też tu był! ekipa Circus Cider

Jak widać na zdjęciach, festiwal cieszył się sporym powodzeniem. Frekwencja dopisała, a krany „wysychały” do ostatniej kropli. Wiele osób, które dotychczas nie miały możliwości spróbowania wyrobów rzemieślniczych, doświadczała nowych smaków i aromatów. Rozmawiałem z kilkoma zwiedzającymi, którzy pełni entuzjazmu odkrywcy próbowali kolejnych i kolejnych piw. To piwo może tak smakować?! Tak, właśnie tak powinno.

DSC_2381a

festiwal cieszył się sporym powodzeniem

Nie do końca dopisały browary rzemieślnicze/kontraktowe. Na imprezie tej skali mogłoby ich być zdecydowanie więcej. Sądzę, że w przyszłym roku terminy festiwalów będą uzgadniane i zniknie problem, który wybrać. Trzeba będzie wybrać wszystkie. Ambitne plany na przyszłość snują także organizatorzy. W ulotce zapewniają, że nie Wrocław, Poznań czy Warszawa, a już długo Gdańsk będzie cieszył się najlepszym festiwalem piwnym! No cóż, należy życzyć powodzenia. A tymczasem Hevelka oficjalnie dołącza do grona imprez piwnych w naszym piwnym kraju.

DSC_2383a

o frekwencji świadczyły wymownie „osuszone” krany

 Przemek Iwanek

2 uwagi do wpisu “Z wizytą na festiwalu Hevelka 25/26.06.2015

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s