III Warszawski Festiwal Piwa – impreza obowiązkowa

Trzecia edycja Festiwalu zakończona, pora na wfp3kilka refleksji. Pierwsza: stołeczna impreza wyrasta na najważniejsze piwne wydarzenie w kraju nad Wisłą.

Tu trzeba bywać. Browary rzemieślnicze już to wiedzą. Docierają więc wszyscy liczący się w branży. Coraz więcej fanów piwa – także wie, że „warszawskiego” omijać nie można. Pierwsze wyliczenia organizatorów mówią o około 15 tysiącach osób, które przez 3 dni (15-17.X.2015) przewinęły się przez Stadion Legii. Nie sposób wymienić wszystkiego, co działo się na Festiwalu. Zapewne dokładnych recenzji, fotorecenzji i videorecenzji dokonało już z tuzin blogerów i zapewne mocno wyczerpali temat. Więc już tylko garść osobistych spostrzeżeń, czyli co mi się podobało na III WFP:

  • Warszawski Konkurs Piw Domowych. Bardzo ważny i jeden z największych konkursów w Polsce. Komisja sędziowska pod przewodnictwem Artura Napiórkowskiego w pocie czoła wybrała najdoskonalsze piwa w 7 kategoriach (tutaj link). A następnie najlepsze spośród nich: American Barleywine autorstwa Łukasza Kubickiego. W nagrodę zostanie uwarzone przez Pintę. Jestem ciekawy efektu.
  • fajny pomysł z napisem na szkle. „Zapytaj co piję” bardzo mi się podoba. Z kształtem, czyli pintówką nie mam problemu. Pije w tym cała Wielka Brytania i pół Ameryki, i mają się dobrze.
  • stadion Legii jest świetnym miejscem. Nowocześnie i blisko do centrum. Od razu zastrzegam: żaden ze mnie fan futbolu.
  • stoisko z cydrem – po raz pierwszy na dużym festiwalu piwnym. Nie będę wróżbitą Maciejem, jeśli stwierdzę, że to sprawa rozwojowa, a cydr coraz częściej będzie gościł na piwnych imprezach.
  • premiery piw i premiery browarów – bez liku
  • celebryci polskiego kraftu – jak ktoś lubi, to było na pęczki. Aż skrzyło od gwiazd.
  • wykłady, prelekcje, degustacje, dyskusje na wszelkie piwne i około piwne tematy. A także cydrowe, prowadzone, oczywiście przez Piwo i Cydr (o tym w następnym wpisie)
  • broszura Opis cech sensorycznych piwa, wydana przez PSPD, która zadebiutowała na Festiwalu. Dla zgłębiających smaki i aromaty piwa – pozycja obowiązkowa.
  • beret dla marznących w głowy. Na WFP każdy mógł poczuć się Nadszyszkownikiem.
  • październikowa edycja pokrywa się w czasie z Warszawskim Festiwalem Filmowym, którego jestem niekrytym fanem. Mi udało się pięknie łączyć obie imprezy zaglądając i tu, i tu. Polecam.

Coś przeoczyłem? Z pewnością. Nie napisałem na przykład nic o świetnych piwach, takich jak zaskakująca Marynka z Peruna (jeden chmiel i taki efekt!), czy o genialnym czekoladowym RISie Omniprairie z szwedzko-amerykańskiej kooperacji Omnipollo i Prairie Artisan Ales. No cóż, teraz można tylko obejść się smakiem. I czekać na wiosnę, bo kolejny WFP już za pół roku.

Przemek Iwanek

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s