Recenzja: Orval

Orval jest piwem niezwykłym. Nawet wśród piw belgijskich, co trzeba przyznać, jest pewnym osiągnięciem. Ten przypadek zdecydowanie jest wart poznania.

Browar Orval leży w miejscowości Abbaye Notre-Dame d’Orval, w Walonii, na samym południu Belgii. Należy do Trapistów, słynnych belgijskich zakonników-piwowarów. Trapiści to jeden z surowszych zakonów katolickich. Właściwie – są to Cystersi Ściślejszej Obserwacji, czyli odłam o bardziej rygorystycznych zasadach. Trapistów obowiązuje ścisła klauzula (zakon zamknięty), posty, milczenie (porozumiewają się gestami), modlitwa i praca fizyczna, głównie przy produkcji spożywczej. Jaką jest niewątpliwie wytwarzanie piwa. Zakonów warzących piwo w Belgii jest 6.

Mnisi z opactwa w Notre-Dame d’Orval produkują sery i piwo. Niedawno rozbudowany browar ma w chwili obecnej wydajność 70 tys hl. Warzy się w nim jeden komercyjnie dostępny rodzaj piwa: właśnie opisywany Orval. Na swoje potrzeby mnisi warzą także słabszy Petite Orval, niedostępny w handlu, którego można jednak spróbować w przyklasztornym sklepie. Jako, że zakon jest ścisłej klauzuli, zwiedzanie browaru jest niemożliwe. Chyba, że trafi się tam w wyjątkowe dni w roku, w które opactwo otwiera swoje podwoje dla zwiedzających.

Piwo Orval zostało uwarzone w Notre-Dame d’Orval po raz pierwszy w 1931 roku. Oczywiście, historia zakonu jest o wiele dłuższa, jednak zawirowania historyczne, rozpoczynające się od Rewolucji Francuskiej i konieczności ucieczki z trapistów z Francji, a następnie wojny, sprawiły, że mnisi mogli spokojnie wrócić produkcji piwa dopiero w latach 30 XX wieku. Piwo ma kilka cech, które czyni je wyjątkowym, nawet wśród piw trapistów:

  • chmielenie na zimno
  • 2 rodzaje drożdży, fermentujące jedne po drugich
  • obecność dzikich drożdży – Brettanomyces

Rozlewane jest wyłącznie do pękatych butelek 0,33l, w których jest refermentowane.

zdjęcie: Studio Panoramix

zdjęcie: Studio Panoramix

6,2% alkoholu, butelka 330 ml, Belgia, Orval

Barwa brązowa, nieprzezroczysta, mętna. Wyraźny osad drożdżowy na dnie butelki.

Piana barwy kremowej, wysoka, drobna przechodząca w średniopęcherzykową, oblepiająca szkło

Złożony, bogaty, mocny aromat estrów owocowych, czerwonych owoców i cytrusów, fenoli przyprawowych, korzennych, słodkich karmelowych słodów, nut ciastkowych, tostowych. Wyraźne nuty kwiatowe. Delikatne aromaty charakterystyczne dla dzikich drożdży, lekko stajenne.

W smaku wyraźne przyprawowe fenolowe nuty, korzenne, przyprawowe. W drugim planie wyczuwalna niższa słodowa podbudowa, chlebowa, pełnego pieczywa, pszeniczna. Obecne niewysokie dzikie nuty,  zwierzęce, skórzane. Lekki chmielowy posmak. Brak słodyczy, piwo wytrawne. Średnia pełnia. Delikatne, ale wyraźne rozgrzewanie alkoholowe. Wysokie wysycenie.

Goryczka na średnim poziomie, tradycyjnego chmielu, szlachetna.

Podsumowanie:

Niesamowita eksplozja aromatów! Czego tu nie ma? Estry, dzikość, przyjemne fenole, słód jęczmienny i pszeniczny, aromaty tradycyjnego chmielu, belgijskie drożdże i bretty. A wszystko zgrabnie poskładane. Do tego wysoka wytrawność w smaku. Genialne piwo, jedno z moich ulubionych. Gdy po stekach „kraftowych” wyrobów wraca się do starych, dobrych belgów, zaczyna doceniać się ich perfekcję. To stara, nieco zapomniana i zakurzona arystokracja, a jednak niezwykle elegancka przy nieuporządkowanych i aroganckich, a często po prostu kiepskich „kraftach”. Poza tym świetnie pasuje do dobrego jedzenia (czyli nie-hamburgera). To zdecydowanie piwo z górnej półki.

Przemek Iwanek

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s