Opolfest. Festiwal piwa, cydru, wina… 10-11.X.2015r.

Opole zazwyczaj nie pojawia się na pierwszym miejscu, gdy wymienia się najważniejsze polskie miasta. Nie pokazują go mapy pogody, o Opolu wspomni się czasem się podczas rozmów o festiwalach muzycznych. I to niezbyt często, bo, bądźmy szczerzy, blask tej imprezy przygasł dawno temu. A przecież Opole to całkiem spore, wojewódzkie miasto. Leży na ważnym szlaku komunikacyjnym (Pendolino dojeżdża, sprawdziłem!), w bogatym regionie Polski. I, gdy patrzy się na nie oczami turysty, jest naprawdę ładne, zadbane i prężnie się rozwijające. Że też nigdy wcześniej tu nie byłem…

Czytaj dalej

Cydronalia 2015. W październiku zapraszamy do Opola!

Cydronalia, czyli salon cydru, to tylko jedna z części OpolFestu. Oprócz najlepszych polskich jabłeczników na festiwalu swoje święto będą miały rzemieślnicze piwa, wina oraz sery. A my, Piwo i Cydr, z wielką przyjemnością poprowadzimy degustację prezentującą cydrowe tradycje różnych krajów świata. Na weekend 10-11 października warto wybrać się do Opola (Pendolino też tu dojeżdża).

Belka FB Czytaj dalej

Recenzja: Premier Cru Cyder, Aspall*

W dawnej Anglii słowa cyder (przez „y”) używano do określenia najmocniejszych, prawdziwych przykładów cydru, najczęściej refermentowanych z dodatkiem cukru, o zawartości alkoholu 8-12%. Zwykły jabłecznik określany był jako cider (przez „i”). Nieco inaczej wyglądało to we wschodniej części kraju – w hrabstwie Suffolk każdy cydr, niezależnie od mocy, nazywano cyder. Tak też do dziś swoje wyroby tytułuje cydrownia Aspall.

Czytaj dalej

Recenzja: Poiré Fermier, Domaine de la Baudrière

Tradycja wytwarzania alkoholu z gruszek spleciona jest nierozerwalnie z produkcją cydru. Najprawdopodobniej w zamierzchłej przeszłości owoce te mieszano; nadal bywa to praktykowane, choć raczej w nielicznych cydrowniach. Większość cydrowników oddziela produkcję perry (poiré) od cydru. Choć technologicznie różnice są minimalne, jednak w sztuce wytwarzania alkoholu niuanse mają czasami ogromne znaczenie.

Czytaj dalej

Gruszecznik daleko jeszcze jest przyjemniejszy…

Skoro już jesteśmy przy temacie gruszeczników/perry – przypominamy świetny artykuł Winnych Tradycji

Winne tradycje w kulturze polskiej

gruszkiJeszcze w czasie długiej, tegorocznej zimy pojawiły się pierwsze jaskółki zwiastujące tegoroczną ofensywę cydru na naszym rynku. Owszem jedna jaskółka wiosny nie czyni, produkcja rodzima jest w powijakach, ale zainteresowanie systematycznie rośnie, z czego trzeba się cieszyć, bo cydr bliższy jest z natury (i kultury) winu, a konkuruje z piwem. Dość wspomnieć, że zainteresowanie zatacza nieoczekiwane kręgi – powstaje nawet praca magisterska o historii cydru w Polsce, o której może w przyszłości usłyszymy. W każdym razie marząc uparcie o słonecznej aurze i o upałach warto na nie się zawczasu przygotować. Można szukać ochłody przed wyśnionymi upałami (kiedyś muszą powrócić!) w napoju o obco brzmiącej nazwie „perry”,  przypomnijmy sobie piękną polską nazwę: gruszecznik i towarzyszącą jej historię.

O tym, że gruszecznik i jabłecznik znane były w okresie staropolskim przypomina pierwsze, niezwykle interesujące opracowanie historyczne, jakim jest książka Łukasza Gołębiowskiego Domy i dworki wydana w Warszawie w roku 1830 nakładem autora. gruszecznik-Golebiowski-Domy_i_dworki_tytulowa

gruszecznik-Golebiowski-Domy_i_dworki_s.111

Jak…

View original post 700 słów więcej